środa, 3 lipca 2013

Czerwcowe lowe

Plan czerwcowy niezrealizowany, bo jak już wiadomo ktoś mi zaplanował wrzesień ;-) Końcówka czerwca miała na szczęście nie tylko smak nauki, porażki i deszczu ale również słońca, spotkań z dawno niewidzianymi a uwielbianymi, czekolady i coli; teraz przyszedł czas na lipiec, miesiąc zlepiania po tak gorącym okresie plastelinowej siebie na nowo, w nowego kształtnego człowieczka. Nowe plany, nowe marzenia, nowe postanowienia :-)


PS. Swoją drogą wreszcie zajęłam się trochę tym niby-blogiem i ogarnęłam, by ustawić dobrą strefę czasową. Rychło w czas...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz