niedziela, 13 października 2013

Beztrosko


Prawie 20 stopni, słońce i lekki wietrzyk. Na weekend polecam Nową Hutę i lody z Pingwinka :D

sobota, 12 października 2013

A new day has come

Maandag, dinsdag, woensdag, donderdag, vrijdag. Dopiero przyzwyczajam się do dzielenia życia na jeszcze więcej części niż przedtem więc (nie)dużo śpię i (nie)wiele jem... tak naprawdę najchętniej zaszyłabym się na tydzień  i urządziła wakacje, których w tym roku nie miałam.

Uczelnia to dla mnie chwilowo synonim zamieszania, zabiegania i bałaganu ale na szczęście udało mi się chyba (odpukać!) dopiąć już wszystko na ostatni guzik

Zamiast wakacjami humor poprawiam więc nowymi nabytkami. Moje nowe dziecko - Essie Bahama Mama. Poczyniony cudzymi rękoma (brak czasu :-() łów z otwarcia pierwszego krakowskiego Hebe (#hebehebehebehebe).


To właśnie ten kolor, którego mi bardzo brakowało na - ech, niestety - jesień: intrygujący (bordo z nutą fioletu) i elegancki jednocześnie. Wedle pierwszych obserwacji schnie całkiem szybko i ma dość ładne, błyszczące wykończenie. Krycie to kwestia dwóch warstw (dla osób niestarannych możliwe, że trzech...). Mam cichą nadzieję, że nie zawiodę się na tak wychwalanej marce...

Na jesień (nie licząc butów, kilku swetrów, bluzek, spodni, odrobiny luzu i słodkiego lenistwa... ;-)) nie brakuje mi już chyba niczego.

Sobotę spędzam więc zachwycając się nowym nabytkiem, instalując nowe programy niezbędne do przetrawienia tego semestru (znów zabłądziłam w stronę programowania). Plany miałam wielkie, ale wyszło jak zawsze... Na szczęście udało mi się nieco posprzątać, szczególnie wśród kosmetyków, bowiem wyczyściłam nawet szyjki butelek z lakierami ;-)

A od poniedziałku znów...

M.